To pierwszy post napisany w wakacje.
Niestety mnie w pierwszych dniach wolnego dopadła choroba.
Na całe szczęście jestem w ostatniej fazie choroby, czyli gardło już nie boli, ale katar i kaszel dalej dają o sobie przypominać.
Chciałabym wam pokazać, co umila mi te okropne chwile leżenia w łóżku.
1. Chusteczki, chusteczki, chusteczki- DUŻO CHUSTECZEK!
Chusteczki to coś bez czego nie dałabym sobie rady. W chorobie chusteczki są moimi chorobowymi przyjaciółmi.
Sterta chusteczek otacza mnie w moim łóżeczku.
2. Przekąski
Ja jestem strasznym łakomczuchem, ale podczas choroby jestem przekąskowym potworkiem. Nie mam apetytu. Obiadom, śniadaniom, kolacjom mówię nie. Ciasteczka zawsze mile widziane.
Podczas choroby moje gardło jest w strasznym stanie. Zazwyczaj nie mogę się nawet odezwać, więc herbata ( litry herbaty) koją moje gardełko.
4. Youtube
Kiedy nadejdzie ta faza choroby, gdy będę mogła wyjść z łóżka, to zabieram chusteczki, przekąski, herbatę i siadam przed laptopem. Nic nie poprawia mi humoru jak filmiki na Youtube.
Ochh muzyka działa lepiej niż niejeden lek. Chyba nie muszę tego wyjaśniać.

6. Pozytywne myślenie
Nigdy nie stosowałam tej metody. Kiedy jestem chora zawsze leżę i wiem, że wszystko jest do bani, jest źle, wszystko mnie boli. W tej chorobie postanowiłam, że pomyślę sobie, że nie jest aż tak źle, że za chwilę wyzdrowieje. Troszkę pomaga
Dziękuję kochani, że już ponad pół roku jesteście ze mną. Wspieracie mnie, pozytywnie komentujecie. DZIĘKUJĘ <3





























.jpg)





